Przejdź do głównej zawartości

Steam Brew Imperial Stout - piwne jaja z Lidla #piwo #recenzja

W Lildu była promocja na ser, a że ostatnio testowałem kilka win, to pomyślałem, że skorzystam z mojej obecności w tym sklepie i tym razem kupię jakieś browary do szkalowania. Mój nieomylny, polsko-cebulowy nos nakazał mi przepieprzyć około 5 złotych na dwa produkty piwopodobne, z czego, nomen omen, bardzo się cieszę, bo ileż można pisać o dobrych piwach.

Pierwszym zawodnikiem do odstrzału został Steam Brew Imperial Stout, który jest piwem tak nijakim, że Guinness jawi mi się teraz niczym ambrozja. O Irlandii za kilka dni, teraz jedziemy z niemieckim najeźdźcą. 

Jedyne co mi się w nim podoba, to puszka. Steampunkowe wzorki, ładna etykieta, przyciąga wzrok dość mocno. I może się podobać. To pułapka!

Nic się tu nie dzieje. Ani w zapachu, który nie przypomina absolutnie nic poza wodą z dodatkiem odrobiny słodu, cukru i mokrego papieru (W dodatku było w nim coś metalicznego), ani w smaku. 

Taka sama kiepścizna pojawia się w ustach. Właściwie nie pojawia się tam nic, co warto zapamiętać. Odrobina goryczki, paloność i kawowość homeopatyczna. Pijalność mocno średnia. Tylko mnie głowa rozbolała.

Spodziewałem się, że będzie to trunek choć trochę przyjemny w odbiorze. Okazał się nijaki, pusty, całkowicie bezpłciowy. Jak coś ciemnego i taniego - Argus Porter o niebo lepszy.

ps. Plus za niewyczuwalny alkohol.
ps. 2: Nie dopiłem, poszło do zlewu. 

Piwo produkuje browar Eichbaum z Mannheim.
Moc: zawrotne 7,5%.

Nie polecam

3/10

O drugim piwku - w kolejnym tekście. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Isla Negra Exclusive Edition Reserva Carmenère 2020. Recenzja

Oj, jest bardzo dobrze. Może nie rewelacyjnie, wszak Isla Negra w dalszym ciągu pozostaje winem dostępnym za kilkanaście złotych, ale najnowszy rocznik zdecydowanie jest warty uwagi. Po raz pierwszy zetknąłem się z tą serią jakieś dwa lata temu i byłem zdziwiony, że za taki niewielkie pieniądze można dostać wino pijalne, oferujące przyzwoity stosunek ceny do jakości. Pod warunkiem, że bierzemy pod uwagę wina w zakresie cenowym 10-30 zł. Było znośnie, trunek miał dość spójną strukturę, owocową dominantę z taniczną nutką w tle. Za te 16 ziko ujdzie. Tym razem jest lepiej. Nos i usta dość spójne, więc opiszę wszystko w jednym akapicie. Właściwie powinny wystarczyć dwa słowa: Sok porzeczkowy. No, może w nosie bardziej liście porzeczki i odrobina wiśni, ale w ustach dominują czarne owoce. Jest fajnie, owocowo, wino jest w miarę krągłe i bardzo pijalne, choć końcówka wydała mi się lekko przyciężkawa. Alkohol, mimo iż mamy tu ponad 13% jest dobrze ukryty. Czuć młodość wina i fakt, że zostało ...

Trzy małpki w kieliszku, czyli jak smakuje słynny blended malt Monkey Shoulder - recenzja - #whisky #3

Dziś w moim kieliszku gości słynna Mon-key Shoulder, jedna z najpopularniejszych whisky typu blended malt na rynku światowym. Obecna jest na rynku od kilkunastu lat i jeśli się nie mylę, zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się whisky słodowych.  Czy jest tak smaczna, jak mówią? Sprawdziłem! Barwa: jasnobursztynowa, słomiana, jasna. W nosie łagodnie, cytrusowo (skórka cytryny i grapefruita), dość słodko i zbożowo. Obecna jest lekka nuta karmelu, dębina i wanilia, trochę akcentów trawiastych, mokrych liści. Po chwili dochodzą do głosu nuty gotowanych jabłek, lekka gruszka i niezbyt lubiany przeze mnie lakier, który na szczęście nie przykrywa innych aromatów. Przyjemnie, nic się nie wybija, nic nie dominuje, ale wszystko tworzy dość spójną całość. Alkohol lekko wyczuwalny, ale w żaden sposób nie poczytałbym tego jako wady.. To tylko 40%. Dość dobrze ukryty. 8/10 W ustach początkowo bardzo łagodna, słodka, karmelow...

Paul Sapin Domaine Peiriere Chardonnay Reserve od Duży Ben. Recenzja: Daje radę!

Kolejne wino z portfolio sklepów Duży Ben. Tym razem biel, do której powoli zaczynam się przekonywać. Tym bardziej, że temperatura za oknem sprawia, że topię się niczym ser na toście… Butelka mała, pojemność 0,187l, ponieważ przy okazji był to test asortymentu dla zaprzyjaźnionej susharni. Coś czuję, że polecę im tę propozycję. Nos prezentuje się bardzo dobrze , aromat jest lekki, przyjemny, bardzo subtelny. Cytrusy, zwłaszcza limonka, białe kwiaty, delikatny akcent maślanych bułeczek. Nieco mineralne. Jest ok, tym bardziej, że cena bajecznie niska, także w przypadku “pełnej pojemności”. W ustach dominują cytrusy, brzoskwinie, jest odrobina ananasa. I lekko kremowa nuta. Fajne, proste wino za dobre pieniądze. 3/5, nic spektakularnego, ale moim zdaniem warto. Nazwa: Domaine Peiriere Chardonnay Reserve Producent: Paul Sapin Szczep: Chardonnay Rocznik: 2020 Kraj, region: Francja, Langwedocja-Rousillion, Apelacja: Pays d’OC Zakup: Duży Ben Cena: ok 8 zł